Środa, 02.09 – Popołudnie – Karpacz
Przyjazd członków teamu do Karpacza.
Ekipa w składzie: Maciek SP7TEE, Wojtek SP7HKK, Zbyszek SP7MTU, Janek SQ7AEC, Gabriel SQ7OYG, Tomek SP5XMU, Bartek SP5QWB, Andrzej SO3Z, Olgierd SQ3SWF, Kuba SQ3PCL, Władek SP3CET. Wszyscy w dobrych nastrojach, gotowi na czwartkowy wjazd na Śnieżkę.

Czwartek – Rano – Wjazd na Śnieżkę i budowa stacji
Przy dobrej pogodzie i lekkim wietrze wjazd na Śnieżkę i wejście na obiekt IMGW. Udało się rozstawić wszystkie systemy antenowe.
Mieliśmy 5 systemów: 1x (2×10 el) na ziemi, 3x (2×8 el) oraz Cross-Yagi na obiekcie. Jasno określony podział obowiązków był kluczem do sprawnego zakończenia prac już w godzinach popołudniowych.

Piątek – Załamanie pogody i walka o sprzęt
Gwałtowne pogorszenie pogody. Wiatr ok. 30 m/s, czyli ok. 108 km/h. Musieliśmy podjąć działania zabezpieczające.
System anten na poziomie terenu został położony i zabezpieczony, a w najbardziej narażonym miejscu na szczycie budynku zmniejszyliśmy liczbę anten z dwóch do jednej.
Jak się później okazało, była to bardzo dobra decyzja – gdybyśmy spóźnili się z zabezpieczeniem kilkadziesiąt minut, anteny mogłyby zostać zniszczone.
W nocy wiatr osiągnął ekstremalne wartości – po raz pierwszy dla nas ok. 40 m/s, czyli 144 km/h. Nasze zabezpieczenia okazały się mimo wszystko skuteczne. Wiatr zniszczył jedynie plastikową obudowę wzmacniacza, który został zalany wodą.
Zalany wzmacniacz udało się uratować. Po wysuszeniu został ponownie uruchomiony. Ekipa wykonała przy tym bardzo charakterystyczną dla krótkofalowców „naprawę polową”: zbudowano improwizowaną obudowę i system chłodzenia z dostępnych materiałów. Wykorzystano m.in. tacki, wentylatory z różnych urządzeń, zasilacze komputerowe, a nawet części pozyskane z drukarki. Tak naprawiony sprzęt był gotowy do pracy w zawodach.

Sobota – Start zawodów w ekstremalnych warunkach
Nadal bardzo silny wiatr – około 30 m/s. Wszystkie anteny ustawione pod wiatr i praca praktycznie z jednego kierunku. Problemy dotknęły również Cross-Yagi. Rotor nie był w stanie obrócić anteny. W efekcie Cross-Yagi została praktycznie unieruchomiona i również stała w jednym kierunku.
W tych warunkach, z częścią uszkodzonej infrastruktury (brak możliwości obrotu anten) i po awarii zalanego wzmacniacza, w zgłaszanych na bieżąco przez ekipy wynikach zajmowaliśmy 7/8 miejsce. Taka sytuacja utrzymywała się do godzin rannych w niedzielę.
Niedziela – Pogoń za czołówką
Rano sytuacja pogodowa zaczęła się poprawiać. Słabszy wiatr pozwolił nam sterować antenami i tempo pracy wyraźnie wzrosło. W najlepszych momentach zaczęliśmy robić 2-3 QSO na minutę.
Pogoń za czołówką i chwilowa poprawa propagacji pozwoliła nam mocno przyspieszyć.
Szczególne podziękowania dla stacji polskich, które dość licznie wzięły udział w zawodach. Mamy świadomość, że nie wszystkim udało się dowołać do stacji, które słyszeli, ale niech to będzie zachętą do rozbudowy swoich systemów antenowych, by w przyszłym roku było lepiej.
DXCCs: 23(DXCC/PKT/QSO)
————-
DL:145617 356 F: 16229 21 SM: 7450 11 E7: 3625 5
SP: 83802 314 S5: 14965 29 YO: 6863 10 EU: 2843 4
I: 44152 57 PA: 12806 18 ON: 6145 8 G: 2260 2
OK: 23992 165 HA: 11709 26 OZ: 5685 9 LZ: 1960 2
9A: 22077 36 OE: 11322 35 HB: 4905 7 LY: 730 1
YU: 18432 24 OM: 11202 36 UR: 3626 6
W trakcie zawodów pojawiła się spora grupa stacji, które nie do końca znały zasady pracy contestowej. Niektóre stacje nawiązywały łączność, ale nie podawały numerów kontrolnych albo nie rozumiały, że uczestniczą właśnie w zawodach.
Potraktowaliśmy to jednak nie jako problem, lecz jako szansę na edukację nowych krótkofalowców. Po zawodach przeanalizujemy nagrania i znajdziemy takie stacje, by wysłać im informacje o zawodach oraz zachęcić je do świadomego startu w kolejnej edycji.
Koniec zawodów i demontaż sprzętu przebiegł już bardzo sprawnie przy pięknej pogodzie.
Ogólna ocena zawodów
To były bardzo trudne, ale bardzo udane zawody.
Nie wygraliśmy z naturą, ale z punktu widzenia jakości pracy zespołu wynik oceniamy bardzo wysoko. Szczególnie istotne jest to, że trzecie miejsce osiągnięto pomimo tego, że przez dużą część zawodów nie mogliśmy korzystać z pełnych możliwości naszej stacji.
Największą siłą okazała się nie sama infrastruktura, lecz organizacja zespołu. Ludzie znali swoje zadania, operatorzy potrafili pracować pod presją, a w sytuacjach awaryjnych potrafiliśmy improwizować i znajdować rozwiązania.
Bardzo dobrze zadziałał również podział pracy między operatorów. Szczególnie końcówka zawodów pokazała, że potrafiliśmy wykorzystać krótkie okresy dobrej propagacji niemal do maksimum.
Jednocześnie zawody pokazały, że potencjał zespołu nie ma szans w walce z naturą. Najbardziej optymistyczny jest chyba fakt, że w tak ekstremalnych warunkach nie było zniszczeń w infrastrukturze obiektu i naszego sprzętu.

Źródło SN7L
